Zane
Siedzę na parapecie ze szklanką whisky w ręce. Obserwuję bawiące się z rodzicami dzieci, pozostając niezauważonym. Sytuacje codzienne, zwykłe, niczym się niewyróżniające. Takie, których sam nigdy nie zaznałem. Przyglądam się małemu chłopcu, który śmieje się głośno kopiąc ze swoim tatą piłkę. Moje kąciki ust unoszą się ku górze. Gdybym w jego wieku mógł być szczęśliwy, chętnie wróciłbym do tamtych czasów. Jednak w moim dzieciństwie było więcej sytuacji smutnych , raniących, niż tych z których mógłbym się cieszyć. Gdy Nicholas oddał mnie do domu dziecka myślałem ,że mój koszmar się skończył. Tak bardzo się myliłem. Adoptowało mnie bogate bezdzietne małżeństwo, mój nowy ojczym był jeszcze gorszy. Obrywałem za wszystko. Kopał w brzuch i plecy. Dostałem też w głowę, a wszystkie jego czyny przeplatała wiązanka przekleństw i wyzwisk pod moim adresem. Takich sytuacji było z tysiąc, każde niepowodzenie w jego życiu zostawało śladem na mojej skórze. Czasem jednak robił to z czystej ciekawości. Stałem się dla niego królikiem doświadczalnym, na którym mógł wypróbować swoje pomysły. Najgorszym jednak było to, że wszystko co robił, traktował jak przyjemność. Godzinami potrafił napawać się moim widokiem, po tym co potrafił mi zrobić.
Zawdzięczam mu tylko pieniądze, które przydadzą się w mojej zemście.
Wróciłem, zapłacicie za wszystko.
Póki jest nadzieja na zemstę, można wiele przetrzymać.
Słyszę kroki, jednak nie odwracam głowy. Dobrze wiem, kto postanowił do mnie dołączyć.
Wyraz mojej twarzy diametralnie się zmienia. Przywdziewam maskę obojętności. Nie chcę, żeby dostrzegł pozostałe emocję, które kłębią się się w środku mnie. Nienawiść, rozczarowanie, żal, gorycz, niepokój.
Nagle uświadamiam sobie, że tak właściwie poza chęcią zemsty nic mnie nie trzyma na tym świecie.
Poczułem zapach papierosa i leniwie przeniosłem swój wzrok na chłopaka. Uśmiechnął się do mnie, siadając obok. Odwzajemniam ten gest, zdaję sobie sprawę, że nie mogę go stracić. Jest mi potrzebny w mojej prywatnej zemście, o której nic nie wie i niech tak pozostanie.
Nagle moją uwagę przykuwa dziewczyna, przechodząca powoli koło mojego domu. Uporczywie wpatruję się w nią. Próbuję opanować wściekłość, która wdziera się do mojego umysłu i obezwładnia ciało.
Biorę głęboki wdech, zaciskając dłonie w pięści. Czuję na sobie pytający wzrok Justina, jednak nie mam zamiaru zaszczycić go własnym spojrzeniem. Zamiast tego biorę duży łyk whisky.
Gram. Życie to jedna wielka sztuka. Zorientowałem się już dawno temu. Jestem jednym z wielu jej aktorów. Zmieniam role odpowiednio do sytuacji czy człowieka. Przez lata nauczyłem się ukrywać swoje emocje. Wyćwiczyłem się. Choć teraz nie do końca wiem kim tak naprawdę jestem.
Wyraz mojej twarzy diametralnie się zmienia. Przywdziewam maskę obojętności. Nie chcę, żeby dostrzegł pozostałe emocję, które kłębią się się w środku mnie. Nienawiść, rozczarowanie, żal, gorycz, niepokój.
Nagle uświadamiam sobie, że tak właściwie poza chęcią zemsty nic mnie nie trzyma na tym świecie.
Poczułem zapach papierosa i leniwie przeniosłem swój wzrok na chłopaka. Uśmiechnął się do mnie, siadając obok. Odwzajemniam ten gest, zdaję sobie sprawę, że nie mogę go stracić. Jest mi potrzebny w mojej prywatnej zemście, o której nic nie wie i niech tak pozostanie.
Nagle moją uwagę przykuwa dziewczyna, przechodząca powoli koło mojego domu. Uporczywie wpatruję się w nią. Próbuję opanować wściekłość, która wdziera się do mojego umysłu i obezwładnia ciało.
Biorę głęboki wdech, zaciskając dłonie w pięści. Czuję na sobie pytający wzrok Justina, jednak nie mam zamiaru zaszczycić go własnym spojrzeniem. Zamiast tego biorę duży łyk whisky.
Gram. Życie to jedna wielka sztuka. Zorientowałem się już dawno temu. Jestem jednym z wielu jej aktorów. Zmieniam role odpowiednio do sytuacji czy człowieka. Przez lata nauczyłem się ukrywać swoje emocje. Wyćwiczyłem się. Choć teraz nie do końca wiem kim tak naprawdę jestem.
Skrywając się zbyt długo za maską pozorów możemy zapomnieć, na którym kołku odwiesiliśmy własną twarz.
Bardzo się cieszę, że spodobał Wam się prolog. Mam nadzieję, że rozdział pierwszy również przypadnie Wam do gustu. Mogę zdradzić, że w kolejnych rozdziałach to wokół Justina będzie się kręcił wątek tego opowiadania. Pozdrawiam! ;)
To okropne przez co przeszedł Zane, mam tylko nadzieję, że nie skrzywdzi Justina! Czekam na następny rozdział:)
OdpowiedzUsuńzapowiada się ciekawa historia. ;) czekam na następny rozdział. ^^
OdpowiedzUsuńStraszna przeszłość Zane i jego zemsta wciągneła mnie najbardziej i jestem ciekawa czy Justin dowie się o jego planach :) już się nie mogę doczekać następnego rozdziału :D
OdpowiedzUsuń*______* FAJNE. Na pewno będę wpadała częściej! ;3
OdpowiedzUsuńZapraszam też do siebie na i-look-at-you-baby.blogspot.com
Czyli to są geje, a tak wog, to gdzie oni są?
OdpowiedzUsuńa kolejne kiedy :D ciekawe czekam na następny rozdział !!!!!!!!!<3333
OdpowiedzUsuń